***Oczami Harrego***
Rozkładaliśmy namioty już dobre pół godziny.Nie mogłem oderwać oczu od zgrabnie poruszającej się Rebecci. Zerknęła na mnie ukradkiem i uśmiechnęła się pod nosem.
-Alex mamy namiot obok siebie prawda?-spytał znienacka Niall.
-Pewnie.-uśmiechnęła się słodko blondynka.
Nastała cisza.
-Chwila,chwila...-powiedziała Alex.-Rebecca nic nie komentuje?
-A co mam komentować?-zadziwiła się.
-No będziesz musiała spać z Harrym.
-Jak chcesz to możemy się zamienić.-zaśmiała się.
-Nigdy!-odparła szybko.
Rozstawiliśmy namioty.Alex i Niall poszli razem popływać w jeziorze.Co chwila było słychać ich śmiech.Wszedłem do namiotu i ujrzałem Rebeccę ściągającą bluzkę.
-Masz świetne wyczucie czasu,Styles.-zaśmiała się.
-Nie jesteś zła?Podczas postoju byłem dość... okrutny.
-I tak wiesz jak to się skończyło...
Dała mi buziaka w policzek.
-Ale i tak cię nienawidzę Styles.
Po czym położyliśmy się na śpiworach i zaczęliśmy się całować.Tak namiętnie jak na masce samochodu.W tym momencie usłyszeliśmy odgłos silnika.Wyszliśmy z namiotu i zobaczyliśmy Amber groźnie przyglądającej się Alex ,która wraz z Niallem siedziała przy zgaszonym ognisku.
Para była tak z zaskoczona że nie mogła z siebie wydusić słowa.Nagle z samochody wysiedli Louis, Zayn i Liam.Niall miał tak zszokowaną minę jak nigdy dotąd.
-Stary zapowietrzyłeś się?!-spytał Louis ledwie powstrzymując śmiech.
Blondyn odetchnął i zapytał:
-Co wy tu robicie?
***Oczami Amber***
-Louis powiedział mi że wyjechaliście,więc postanowiliśmy dotrzymać wam towarzystwa.-uśmiechnęłam się.
-Cieszycie się?-spytał Louis.
-Bardzo.-odrzekła Rebecca ,gdy Boo przytulał ją.
W oczach Alex zauważyłam samą złość oraz smutek ,co dawało mi dużo satysfakcji.
Pewnie pomyślała:Teraz się zacznie...
I miała racje.Nie dam za wygraną.Ta szmata chce tylko jego kasy!Nie wie jeszcze z kim zadarła.
-Chłopaki rozstawimy namioty?-spytałam.
-Pewnie.-odrzekł Zayn.
-Zayn mogę spać z tobą,bo widzę że Harry mnie wyprzedził i śpi z Rebeccą.-uśmiechnęłam się do niej.
-Spoko.
Po godzinie...
Wszyscy poszliśmy się kąpać.Chłopaki podtapiali brunetkę.Zauważyłam że Zayn cały czas się na mnie patrzy.
-Amber.-usłyszałam głos Nialla.
-Co tam braciszku?-spytałam.
-Możemy porozmawiać?
-Teraz.
-Tak.
-Okok.
Wyszliśmy z wody i ruszyliśmy w stronę namiotów.
-Czemu jej tak nienawidzisz?!-spytał.
-Ale kogo?
-Nie udawaj głupiej,Amber!Jeśli przyjechałaś tu tylko po to by podokuczać Alex to lepiej wracaj.
-Chciałam ci zrobić niespodziankę a poza tym przyjechałam do ciebie a ty tylko zajmujesz się tą szma...!
-AMBER!Alex jest w ciąży!
-Co?
-To co słyszałaś!Daj jej spokój!-odszedł.
Byłam w szoku.Jak to ona ...w ciąży...z nim... O cholera!
-Wszystko okey?-usłyszałam głos Zayna.
-Tak...a co?
-Wyglądasz jak byś zobaczyła ducha.-zaśmiał się.
-Gorzej.-mruknęłam.
Wyminęłam go by pójść do namiotu i ochłonąć.
-Ona naprawdę go kocha.Sama zobaczysz.-rzucił brunet.
Jasne.Pomyśłałam.
Ok.godziny 24...
-Matko, ale zimno.-chuchnęłam.
Miałam na sobie dwa swetry,polara oraz bluzkę ,a nadal było mi zimno.
Zayn otulił mnie kocem po czym sam się do mnie przytulił.
-Słodko.-skomentowałam.
Nieoczekiwanie brunet pochylił się nade mną i złączył nasze usta w pocałunku.
Nagle usłyszeliśmy krzyk Harrego:
-KTO ZAMAWIAŁ ZGRZEWKĘ SCHŁODZONEGO PIWA?!
-Zaraz wracam.-uśmiechnęłam się i pobiegłam w stronę Harrego.
-Zaraz wracam.-uśmiechnęłam się i pobiegłam w stronę Harrego.
Rebecca już miała w ręce butelkę,tak jak Louis i Niall.Alex dawno już poszła spać.No cóż ma w sobie przyszłego Horana.
-Myślałem że z nami wypijesz.-odezwał się Harry.
-Nie,za zimno.Do jutra.
-Dobrej nocy-puścił do mnie oczko Louis.
-Na wzajem.
W namiocie Zayn bawił się swoim telefonem.Wziął ode mnie "prezencik".
-Do dna.-rzekł.
Nie wiem co Haarry dodał do tego piwa ale już po pierwszej butelce mieliśmy odpał.
Zayn zaczął mnie całować,rozbierać aż nagle wszedł Niall i gdy nas zobaczył powiedział tylko:
-Harry ,Louis darmowe porno!
-Zamknij się idioto!-warknął Zayn.
-Tylko się zabezpieczcie,bo na razie mam zostać ojcem ale jeszcze nie wujkiem.-przewróciłam oczami a blondyn wyszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz