3 miesiące później...
***Oczami Amber***
Wszystko jakoś dobrze się skończyło.Z Alex i Rebeccą staliśmy się
nierozłączne.Blondynka wciąż narzeka że z dnia na dzień jest coraz grubsza ale i tak bardzo dba o siebie i dziecko.
W sobotę wieczorem urządziliśmy sobie babski wieczór.Chłopaków nie było ponieważ gdzieś tam pojechali.
-Mamy coś dla ciebie.-powiedziała Rebecca do Alex.
-Dla mnie?-zdziwiła się.
-No...-pobiegłam do pokoju i wróciłam ze pudełkiem w ręku.
-Nie wiem czemu ale się boje.-zaśmiała się blondynka a my razem z nią.
W końcu otworzyła.
-O matko śliczne...-westchnęła.-Ale naprawdę nie musiałyście...

-Ciotki powinny rozpieszczać od tego przecież są są.-odparła Rebecca.
-Właśnie.-poparłam ją.-Oglądamy jakąś komedie?
-Jasne.-ucieszyła się Alex.
Podeszłam do półki z filmami i wybrałam "Poznasz przystojnego bruneta".Od razu skojarzył mi się Zayn...Uśmiechnęłam się na tę myśl.
-Dobra skoczę po orzeszki.-zaproponowała Alex.
-Nie mamy orzeszków.-uprzedziłam.
-Uwierz u Nialla znajdziesz wszystko.-uśmiechnęła się i weszła na górę.
Po paru minutach wróciła.
-A nie mówiłam?Na co macie ochotę?Żelki,orzeszki,popcorn,M&Ms'y?
-O rzesz!Mieszkam z Niallem pod jednym dachem i nawet nie pomyślałam że ma w pokoju jedzenie...-
podeszłam do niej i wzięłam M&Ms'y.
-W jego szafie jest lodówka.-wzruszyła ramionami.
-Nie gadaj?-zdziwiła się Rebecca która do tej pory pisała SMS'y.
-Jak chcecie to idźcie zobaczyć.
Brunetka i ja wpadłyśmy do pokoju blondyna.Otworzyłyśmy szafę.
-O ku**a!-powiedziała Rebecca.
-Ty nie pomyślała bym.-otworzyłam małą lodówkę.
-On ma tu wszystko!-zaśmiała się dziewczyna.
-Dziewczyny film!-krzyknęła z dołu Alex.
Pobiegłyśmy do salonu.
Po 45 minutach...
Usłyszałyśmy dźwięk przekręcanego zamka w drzwiach. W holu stanęło całe One Direction.
-Miało was tu nie być!-oburzyłam się.
-Chwila,chwila,bo wydawało mi się że to nasz dom.-powiedział Zayn.
-Co oglądacie?-spytał Harry siadając obok Rebecci.
-"Poznasz przystojnego bruneta"-odpowiedziała.
-Kochanie,przecież on siedzi obok ciebie.-zaśmiał się.
-Przystojny i jakże skromny.-poczochrała jego loki.
-Co to?-zapytał Niall.
-Jak byś nie wiedział.-oburzyłam się.-A właśnie i czemu nic nie powiedziałeś że masz w pokoju lodówkę?!
-Alex!-krzyknął.
-No co?
-Ona chciała żebyśmy wiedzieli o niej tylko my!
-Niall to tylko lodówka!
-Dla ciebie!
Uderzyłam otwartą dłonią w czoło.
-Przepraszam ale oglądacie z nami czy macie zamiar przeszkadzać?-zapytałam.
-Chłopaki?-spytał Louis.
-Oglądamy.-powiedział Zayn.
-Przepraszam was,muszę iść.-powiedziała Rebecca.
-Co?Gdzie?-oburzyła się Alex.-Przecież obiecałaś że...
-Wiem co obiecałam.-warknęła brunetka,ale po sekundzie dodała spokojniejszym tonem.-Zobaczymy się \
później.
Założyła na głowę kaptur i wyszła z domu.
-Co jej się stało?-zapytał Louis.
-Nie mam pojęcia.-odpowiedziała Alex.
-Co?Gdzie?-oburzyła się Alex.-Przecież obiecałaś że...
-Wiem co obiecałam.-warknęła brunetka,ale po sekundzie dodała spokojniejszym tonem.-Zobaczymy się \
później.
Założyła na głowę kaptur i wyszła z domu.
-Co jej się stało?-zapytał Louis.
-Nie mam pojęcia.-odpowiedziała Alex.
***Oczami Rebecci***
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.To nie mogła być prawda!Musieli się pomylić!
Wróciłam do domu rozbita.Chciałam się do kogoś przytulić,wypłakać ale byłam tu sama.
O teraz to przegięła!Jak mogła tak mówić?!Policzkach spłynęły mi łzy.
Nagle do drzwi ktoś zapukał.Poszłam otworzyć myśląc że to Alex poszła za mną.
-Jason?-zdziwiłam się.
-Widzę że przyszedłem w samą porę.-wprosił się do mnie.
-Co tu robisz?-zapytałam zaskoczona.
-Miałem przeczucie że coś jest nie tak i miałem racje.
-Przeczucie mówisz?-spojrzałam na niego.-Przeczucie zwane moją mamą?
-Mniej więcej.-przyznał.-Przykro mi.
-Nie twoja sprawa Jason!-warknęłam.
-Rebecca znam cię na tyle że...
-Że co?!Wiesz o mnie wszystko?!-wrzasnęłam.-Nie!Zmieniłam się .Nie jestem już tą samą Rebeccą!
-Tylko ty sobie tak wmawiasz.-podszedł bliżej mnie.-W rzeczywistości w ogóle się nie zmieniłaś.
-Odejdź!-odepchnęłam go.
-Rebecca...-westchnął.
-Wyjdź!-powtórzyłam.
Wypuścił głośno powietrze i zrobił to o co "poprosiłam".Z oczu popłynęły mi łzy.
Wzięłam telefon i napisałam do Hazzy...
-Przeczucie mówisz?-spojrzałam na niego.-Przeczucie zwane moją mamą?
-Mniej więcej.-przyznał.-Przykro mi.
-Nie twoja sprawa Jason!-warknęłam.
-Rebecca znam cię na tyle że...
-Że co?!Wiesz o mnie wszystko?!-wrzasnęłam.-Nie!Zmieniłam się .Nie jestem już tą samą Rebeccą!
-Tylko ty sobie tak wmawiasz.-podszedł bliżej mnie.-W rzeczywistości w ogóle się nie zmieniłaś.
-Odejdź!-odepchnęłam go.
-Rebecca...-westchnął.
-Wyjdź!-powtórzyłam.
Wypuścił głośno powietrze i zrobił to o co "poprosiłam".Z oczu popłynęły mi łzy.
Wzięłam telefon i napisałam do Hazzy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz