sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 4

***Oczami Alex***



-Cholera.-mruknęłam.
Od dwóch tygodni czułam się fatalnie.Mój grafik dnia wyglądał tak:
"Rano-wymioty.Południe-jedzenie do nudności.-Popołudniu i wieczorem -sen."Miałam już dość.Dobrze że przez cały czas była przy mnie Rebecca...i Niall.O tak...mój Niall.Zakochałam się w nim...Jest taki opiekuńczy i słodki.Mamy tyle wspólnych tematów,tak cudownie się z nim rozmawia.
-Alex...-po czole pogłaskała mnie przyjaciółka.
-Hmm...?
-Masz gorączkę...
-Ile?-spytałam podnosząc się do pozycji siedzącej.
-37,9.-spojrzała na termometr.
-Pewnie się gdzieś przeziębiłam...-wzruszyłam ramionami.
-Tak...na pewno...-westchnęła , a jej oczy momentalnie posmutniały.
-Rebecca?O co chodzi?
-Alex...-usiadła na przeciwko mnie i złapała za rękę.-Nie chce cię martwić ale muszę to powiedzieć.-wzięła głęboki oddech.-Może ty jesteś w ...ciąży?
-JA?!Zwariowałaś?!Chociaż...-dotknęłam swój brzuch.Czułam że coś w moim ciele coś  się zmienia,ale żebym była w ciąży?!
-Musisz zrobić test dla pewności.
Odetchnęłam.
-Co jeśli jestem?-zapytałam.
-Na razie się tym nie martw.-uśmiechnęła się radośnie.Ten uśmiech zawsze przyprawiał mnie o dobry humor.-Zaraz wracam.A ty wypij te ziółka.Okey?
-Mhy..-wzięłam do ręki kubek.
Brunetka wyszła z domu.Wróciłam myślami do sprawy ciąży.A co jeśli będę miała dziecko?Matka mnie zabije ..a ojciec to już nie powiem.Niall...jak on o przyjmie?A Amber...yhh o niej wole nie myśleć...zatłucz mnie na śmierć że spieprzę karierę jej brata.Dobrze że jest ze mną chociaż Rebecca.Ona zawsze mi pomoże ...ze wszystkim.
Nagle drzwi trzasnęły.
-Mam!-krzyknęła brunetka.Wpadła do mojego pokoju i podała mi test.-No...-wskazała na łazienkę.
-Nie chce...
-Musisz...-zachęcała mnie.-Musisz wiedzieć!
-Dobra raz się życie.-pomyślałam.

Po 15 minutach.

-I co?-chodziłam w tą i z powrotem w salonie.
-Jeszcze minutkę...-powiedziała.-Okey...
-I co?-powtórzyłam.
Brunetka wstała i przytuliła mnie.
-Gratuluje przyszłej mamie.
-NIE!-wrzasnęłam.
-Alex...nic na to już nie poradzisz!
-Co ja teraz zrobię?!Przecież...
-Dziewczyno...-złapała mnie za ramiona brunetka.-Pierwsze co powinnaś zrobić to powiedzieć Niallowi.
-Czy ciebie do reszty już popier**liło?! 
-To jedyny sposób abyś wiedziała co robić dalej.
Po kilkunastu minutach ostrej kłótni ,uległam namową mojej przyjaciółki.
-Dobra zadzwonię po transport.-powiedziała.
-Po Harrego?
-Mniej więcej.-uśmiechnęła się.
Wystukała jego numer i przyłożyła telefon do ucha.
-Cześć.-odezwała się po kilku sekundach.-Tak,bardzo.Ty i Niall macie teraz chwilę?Nie ,przynajmniej ja nie mam ochoty na randkę.Harry to ważne,bądź przez chwilę poważny.Przyjedziecie po nas,chyba że chcecie wpaść do nas?Okey...dobra.Do zobaczenia...Przymknij się już lepiej.-rozłączyła się.-Będą za godzinę.Może idź wziąć prysznic?I ubierz coś innego niż piżamę?
-Świetny pomysł.-zauważyłam.
-Przygotować jedzonko dla twojego żarłoka?-próbowała mnie rozśmieszyć.
-Jak chcesz?-wzruszyłam ramionami.

Godzinę później...

Zakładałam właśnie bluzkę gdy usłyszałam głos Rebeccki.
-Hej blondasie.
-Cześć Mrs.Styles.
-Zamknij się.-syknęła.
-Cześć,słodka.-dodał Harold.
-Ty to się lepiej nie odzywaj.-zamknęła drzwi.
W tym momencie serce podeszło mi do gardła.Matko jak ja mam mu to powiedzieć?!
-Gdzie Alex?-spytał Niall.
-Minutkę.-zapukała do drzwi łazienki.
-Alex?
-Nie umiem...-chlipnęłam.
-Wiesz że musisz mu powiedzieć!-oburzyła się.-Jeśli obecność Harrego i moja cię peszy to ...-westchnęła.-Zajmę się Loczkiem,na dość długą chwile.
-Zrobisz to?
-Tylko dla ciebie.
Otworzyłam drzwi.
-Okey,zróbmy to.
Poszłam z Rebeccą do salonu gdzie czekali na nas chłopaki.Niall ubrany w zwykły T-shirt i dżinsy,natomiast Harry miał na sobie ciemne rurki oraz koszulę rozpiętą przy szyi.
-Hej wam.-rzuciłam i pocałowałam Nialla na powitanie.-Mam tobie coś do powiedzenia.-Spojrzałam na Rebecce.
-Harry bierz taco.-zwróciła się do bruneta.
-Ale ja chce posłuchać!-stawił się.
-Chodź!-pociągnęła go za wisiorek po czym gorąco pocałowała i zaciągnęła do pokoju.
Rozległo się głośne trzaśnięcie drzwiami.
-No ,to co takiego chciałaś mi powiedzieć?-uśmiechnął się Niall zachęcająco.O mój BOŻE.Nie umiałam sobie wyobrazić że miała bym go stracić.Tak bardzo go kocham.
Odetchnęłam.
-Ostatnio trochę gorzej się czuje...I dzisiaj już wiem dlaczego...-zebrałam się na odwagę.-Niall jestem w ciąży...-jego oczy zalała wściekłość.-Przepraszam mówiłam Rebecce żeby tobie nie mówić ale ona uważała że powinieneś wiedzieć.Po prostu zapomnij o tym co powiedziałam.To już tylko mój problem...- Blondyn westchnął  a po chwili przytulił mnie mocno i powiedział.
-To nie jest twój problem,tylko nasz a właściwie nie problem.Razem na pewno jakoś sobie poradzimy.No cóż stało się i teraz trzeba będzie z tym żyć.-po moim policzku spłynęła łza.Niall otarł ją i mówił dalej.-Na prawdę myślałaś że cię zostawię?
Zawstydziłam się.
-Oj ty głuptasie ty...-zaśmiał się.-Ja nigdy cię nie zostawię.Nigdy-podkreślił.
Nagle do pokoju wpadli Rebecca z Harrym.
-Widzę że wszystko jest okey?-uśmiechnęła się brunetka.
-Jak najbardziej.-odpowiedział  Niall.
-Ale co się stało?-zapytał Harry zdezorientowany.
-Ja i Alex będziemy mieli dziecko.-poinformował uradowany blondyn.


                     ***Oczami Rebecci***                                              

Wieczorem...

-A mówiłem żebyście się zabezpieczyli!-powiedział  Hazz gdy oglądaliśmy jakiś horror.
-A on swoje...-skomentowałam .-Zamknij się lepiej pacanie!Wszystko psujesz!Oni są teraz chyba w najlepszym momencie ich życia a ty to rozpierniczasz! 
 -To chodź.-Przybliżył swoje usta do mojego ucha.-My też zrobimy sobie dzidzie...
Alex i Niall wybuchli śmiechem.




 Przepraszam że taki krótki ale nie miałam weny xd Rozdział dedykowany Oli xd Aha ...miałam to napisać pod ostatnim rozdziałem.Jeżeli jeszcze raz powiesz mi kiedy ci mówię że nie wiem jak napisać coś  i odpowiesz "Napisz poetycko" to będziesz pisać tego bloga SAMA! 
***Ale i tak cię kocham xd*** 
Niall dla cb xd



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz