sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 2 (końcowe fragmenty tak lekko +18)

***Oczmi Alex***


Wyszłyśmy z domu i udałyśmy się w stronę miejsca koncertu.
-Rebecca,uspokój się!-powiedziałam z niedowierzaniem patrząc na przyjaciółkę ,która skakała jakby była pod wpływem narkotyków.
-Nie mogę!Ciesze się!
-Czy ty piłaś dzisiaj jakąś kawę?
-Nie,ok może!Chyba pięć.
Walnęłam ręką w czoło.
Weszłyśmy na salę na której było pełno dziewczyn.
-Zaczyna się!-wrzasnęła Rebecca.
-Widzę.
Na scenie pojawiło się 1D i zaczęli śpiewać "Rock me".

Po koncercie.

Po koncercie przed salą koncertową zabrało się pełno dziewczyn.
-Rebecca ,chodź stąd i tak ich nie spotkamy.Spójrz na te dziewczyny.Nie damy im rady.
-Oj,chwilkę.
Po pięciu minutach z drzwi wyszli Harry,Niall,Lou,Liam oraz Zayn.Nigdy w życiu nie słyszałam takiego pisku.Zaczęłyśmy się przeciskać by być jak najbliżej chłopaków.
Nareszcie znalazłyśmy się przy barierce.
-Harry,kocham cię!-wrzasnęła Rebecca ile miała sił w gardle.
Hazz obejrzał się i zaczął się kierować w naszym kierunku.Tuż za nim szedł Niall.
-Cześć!-powiedzieli jednocześnie.
-O MÓJ BOŻE TO HARRY I NIALL!
Chyba trochę się zdziwili bo miny mieli lekko przestraszone.
-Nie bójcie się ona was kocha.-uśmiechnęłam się do Niall'a. Odwzajemnił go.
-Przepraszam za moje zachowanie.-powiedziała spuszczając głowę.-Ale nie codziennie ,Harry Styles  i Niall Horan są tak blisko mnie.
-Spoko.-uśmiechnął się Harry.-Chcecie pójść dzisiaj z nami do restauracji?
-Bardzo chętnie.-odpowiedziałam.
-Ok,to przy wejściu jak wszystkie dziewczyny odejdą.
-Czekamy...
Na zewnątrz wyglądałam na opanowaną,ale w środku byłam bardzo szczęśliwa.Nie mówiąc już o przyjaciółce.

1,5 godziny później.

-Cześć,sorka za lekkie spóźnienie.-usłyszałam głos Hazzy.
-Myśleliśmy że już sobie poszłyście.-dodał Niall.
Rebecca cmoknęła Harrego w policzek.Jemu najwyraźniej się to spodobało i po jego minie widać było że chce więcej.




***Oczmi Niall'a***


Bardzo spodobała mi się Alex.Jest śliczna i ma świetny charakter.Mogła by być moją dziewczyną.Kto wie...
-To co idziemy?Umieram z głodu...-rzekłem.
-To ci niespodzianka.-mruknął Harry wpatrując się w Rebecckę jak w obrazek.Jeszcze nigdy nie widziałem żeby tak zainteresował się jakąś dziewczyną.
-Heh.-zaśmiała się Alex,po czym słodko kichnęła.
-Na zdrowie.-odrzekli wszyscy.
Dziewczyna uśmiechnęła się.Chyba się w niej zakochałem.Ale tak szybko?Wydaje się być moim ideałem.
Ruszyliśmy w stronę restauracji,oczywiście rozdając po drodze kilkadziesiąt autografów.
Gdy dotarliśmy tam,zasiedliśmy do stołu i zamówiliśmy mnóstwo jedzenia.
-A więc...-zaczęła Alex.
-Nie zaczyna się zdania od "A więc"-przerwała jej Rebecca przełykając kolejną łyżkę sorbetu o smaku mango.
Blondynka popatrzyła się na nią groźnie.Brunetka zrobiła przestraszoną minę.Tłumiłem w sobie śmiech.
-A więc-podkreśliła Alex.-Gdzie macie kolejny koncert?
-Dwa miesiące przerwy.-odpowiedziałem.
-Nareszcie.-dodał Harry smarując Rebeccę bitą śmietaną po nosie.
-Weź!To dziwnie wygląda!-oburzyła się.
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
-Może po kolacji pójdziemy do nas?-zapytał Harry.
Dobrze wiedziałem o co mu chodzi.
-Pewnie!-zgodziła się Rebecca.
-Spoko.-odpowiedziała Alex i uśmiechnęła się najpiękniej jak umiała.
Na serio się w niej zakochałem.Może nawet coś z tego wyjdzie?
Zaraz po kolacji udaliśmy się do domu.
Zayna,Liama i Louisa nie było.Od razu po koncercie pojechali do swoich dziewczyn na weekend.
-Napijemy się?-zaproponował Hazza.
-Myhy.-mruknęła Rebecca,ponieważ pytanie było kierowane bardziej do niej , niż do mnie i Alex.
-My zostaniemy na zewnątrz.-uprzedziłem.
Położyliśmy się na tarasie i oglądaliśmy gwiazdy.Były piękne ale nie tak bardzo jak blondynka.
W pewnym momencie pochyliłem się i pocałowałem ją.Odwzajemniła.
Nie było nic bardziej romantycznego niż całowanie się na tarasie w świetle księżyca.
-Może chodźmy na górę?-zaproponowałem.
-Okey..-mruknęła kusząco.-A co chcesz tam robić?-spytała wyraźnie sugerując odpowiedź.
-Zobaczy się.
Wchodząc do salonu zobaczyliśmy Rebeccę i Harrego ,prawie rozebranych na kanapie.
-Ej może trochę prywatności?-krzyknął Harold.
-Gościu,to jest salon.
-Masz problem!
-Ta Niall,może chodźmy do sypialni?
-Zabezpieczcie się!-rzucił z sarkazmem Harry.
-Spadaj!-warknęliśmy oboje.
Wchodząc po schodach trzymaliśmy się za ręce.
Otworzyłem drzwi i wpuściłem Alex.Stanąłem przy łóżku, a ona cały czas sterczała przy zamkniętych drzwiach.Widać było,że się krępuje..
Nieoczekiwanie po prostu się na mnie rzuciła i upadliśmy na łóżko.Zaczęliśmy się całować.Zdjęła bluzkę.Na chwilę spojrzałem na jej zgrabne ciało,które z minuty na minutę coraz bardziej mnie podniecało.Alex rozpięła moją koszulę po czym zgrabnie się jej pozbyła.
-Na pewno tego chcesz?-spytałem.
-To ja powinnam się o to spytać.-uśmiechnęła się.-Podobno chcesz to zrobić po ślubie.
-Zebraliśmy się tu...-zacząłem.
-Przejdź do sedna.Odpowiem tak.
-Ja też.
-Możesz pocałować pannę młodą.-uśmiechnęła się.
Złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku.
Zdarłem z niej spodnie.Dotykałem i pieściłem jej czuły punkt.Była pode mną.Zsunęła ze mnie spodnie i bokserki.
W pewniej chwili usłyszeliśmy krzyki Rebecci dochodzące z dołu.Wybuchliśmy śmiechem.
Pozbyłem się bielizny Aleks.W jednym momencie byliśmy jednością.Blondynka jęczała za każdym razem gdy w nią wchodziłem.
Po kilkunastu minutach opadliśmy z sił.Przytuliłem się do dziewczyny.
-Kiedy wychodziłam z domu nie wiedziałam że tak się ten dzień skończy.-sapnęła.
-Ja nie wiedziałem że idąc na koncert poznam tak wspaniałą osobę.-pocałowałem ją w szyje.
Zaśmiała się słodko.
-Będziesz moją dziewczyną?-odwróciła się.-Zakochałem się w tobie.
Dotknęła ręką mojego torsu.
-Mhy..-mruknęła.-Żarłoczku...
-Mam nadzieję że dobrze gotujesz?-zażartowałem.
-Spytaj się Rebecci.-kolejny krzyk z dołu.
-Teraz jest trochę zajęta.-zauważyłem.



***Oczami Alex***


Usłyszałam skrzypienie podłogi.Razem z Niallem obudziliśmy się.Na środku pokoju stała Rebacca w koszuli Harrego i majtkach oraz Harrego w samych bokserkach.
-Co wy tu do jasnej cholery robicie?-spytał zaspany Niall.
-Możemy z wami spać?-zadała pytanie brunetka.
-Nie!-warknęłam.
-Prosimy.
-Nie!
-Alex!
-Rebecca!
-Proszę!
-Oj już dobrze.Tylko dajcie się nam ubrać.
-Nie będziemy patrzeć pod kołdrę.-powiedział Harry.
-I tak wolę nie ryzykować przy tobie.-odezwałam się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz