***Oczami Alex***
-I pamiętaj.Dzwoń do mnie codziennie , albo co dwa dni.-ściskała mnie mama na lotnisku.
-Tak pamiętam.Powtarzasz to już setny raz.
-To powtórzę sto pierwszy.
Nagle w oddali spostrzegłam Rebece. Niosła tylko swoją podręczną torebkę , natomiast jej bracia zawaleni byli jej bagażami. No cóż od czego ma się rodzeństwo.
-Przepraszam ,bardzo ale jak ty to doniesiesz z lotniska do mieszkania?-spytałam przytulając ją na powitanie.
-Yyyy... gościu od taxi?
Policzyłam jej torby.Łącznie siedem.
-Tak i koniecznie daj napiwek za leczenie pleców.-zaśmiałam się.
Becca (choć nie lubiła jak się tak na nią mówiło) odwróciła się do braci i powiedziała:
-No dobra.Wiem że szczęśliwi nie będziecie ale tak.Matt-wskazała na piętnastolatka.-Te torby mi dajesz.Max.-szesnastolatek.-Te wyślecie mi pocztą.Chris.-dwudziestoczteroletni chłopak -te też mi wyślecie.
-O matko. Mam nadzieję że przeprowadzasz się ostatni raz.-jęknął Max.
Tłumiłam śmiech ,by nie urazić przyjaciółki.
-Cicho siedź, i idź do samochodu.-warknęła dziewczyna.
Kochałam kiedy się denerwowała.
Nadszedł czas na ostateczne pożegnanie. Rebecca spojrzała na swojego najstarszego brata z którym chyba najlepiej się dogadywała.Chłopak odłożył torby i porwał siostrę w ramiona.
-Będziesz do mnie pisał,prawda?-spytała dziewczyna.
-Chyba żartujesz. A po co?
Rebecca spojrzała na niego gniewnie.
-No przecież żartuje.Oczywiście że będę.-dodał.
-To dobrze.
Nieoczekiwanie ktoś pociągną mnie za ramię.
-Przyjedź na święta ,dobrze?-rozpłakała się mama.
-Mamo nie płacz,bo ja też zacznę i makijaż mi się rozmyje.Obiecuje że przyjadę.
-Kocham cię ,skarbie.-pocałowała mnie w czoło.
-Zapraszamy pasażerów na lot do Londynu.-oznajmił głos.
Mama ostatni raz mnie przytuliła i odeszła.
Spojrzałam na przyjaciółkę,która akurat żegnała się ze swoim najmłodszym bratem.
-Kocham cię , ale jeśli tam kogoś poznasz to już mu współczuje.
-Zamknij się.-poczochrała mu włosy i przerzuciła jedną torbę na ramię i pociągnęła dwie walizki.
-A gdzie twoi rodzice?-spytałam gdy szłyśmy przez szklany korytarz.
Jej mina posmutniała.
-Szkoda nawet gadać...-wzruszyła ramionami.
Znałam ją wystarczająco długo by wiedzieć że marzyła o zmianie tematu.
-Będziesz tęskniła?-spytała.
-Trochę , a ty?
-Nie,w końcu z tobą zamieszkam.Marzyłam o tym przez całe 6 lat.-uśmiechnęła się-A co najważniejsze:zero braci,zero rodziców, 100% One Direction.
-Mama kupiła ci ten bilet?
-Nam kupiła.-poprawiła mnie.
-Co?
-Taki prezent ode mnie na urodziny.
-Miałam urodziny pół roku temu.-spojrzałam na nią błagalnie.
-A no tak.-westchnęła.-To będą na te następne.
-Dzięki.-objęłam ją ramieniem i udałam się razem z nią zmienić swoje życie na zawsze.
***Oczami Rebecci***
-Matko,zaraz zwymiotuję-jęknęłam zamykając oczy.
-Nie wiedziałam że tak źle znosisz podróże samolotem.-odparła.
-W ogóle nie lubię podróży,nie tylko samolotem.
-Dobra oddychaj głęboko.
kilka godzin później...
-Nareszcie!-ucieszyła się moja Alex ,gdy pilot oznajmił że na chwilę lądujemy.
Mój żołądek"podskoczył" ,a uszy zatkały się.Zamknęłam oczy.
-Hej.-szturchnęła mnie Alek.-Jesteśmy na ziemi.
-W końcu.
Wstałam i razem z przyjaciółką poszłam przed korytarz po torby.Najpierw wyleciały moje ,a później Alex.
Przeszłyśmy przez automatyczne drzwi na parking.
-Londyn.-powiedziała blondynka i wybrała pierwszą lepszą taksówkę.
Kiedy kierowca nas zobaczył w jego oczach pojawiło się przerażenie.
-Proszę wpakować bagaże do bagażnika.-poprosiłam.
Kierowca posłusznie to zrobił.Podałyśmy mu adres i ruszyłyśmy.
Podziwiałyśmy piękne widok.
20 minut później.
-Do widzenia.-pożegnałyśmy się i gdy tylko taksówka zniknęła nam z oczu wbiegłyśmy do domu jak głupie.
-Kocham twoją mamę!-krzyknęła Alex.
-Oj tak.-przytaknęłam widząc nasze nowe mieszkanie.
Przedpokój : <KLIK>
Salon i kuchnia : <KLIK> <KLIK>
Łazienka: < KLIK >
Popatrzyłyśmy na siebie ,rzuciłyśmy bagaże i pobiegłyśmy do sowich pokoi.
-Ten jest mój!-wrzasnęłam.
-Bierz go.Ja biorę ten!-usłyszałam.
Sypialnia Alex:< KLIK>
Sypialnia Rebecci:<KLIK>
Poszłam do Alex.Razem położyłyśmy się na łózko.
-Uwierzysz że mieszkamy z Londynie i jutro idziemy na koncert 1D?-spytałam.
-Nie i co?Jak to jutro?
-Tak.
-O matko mój Niall!-ucieszyła się.
-Mój Harry!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz