Tak na wstępie...Oto nowa bohaterka która namiesza w życiu Nialla oraz Alex ,ale także Louisa i Zayna...
Imię:Amber
Nazwisko:Horan
Data urodzenia:1.07.1994r.
Hobby :piłka nożna,drażnienie Alex ,Guns N'Roses.
O mnie:Czasami wredna ,ze skłonnościami do bycia wredną.Mam silny charakter,jestem bardzo pewna siebie i mściwa.Lubie wkopywać ludzi w niezręczne sytuacje,ale pomimo tego umiem być lojalną, i kochaną przyjaciółką.
***Oczami Harrego***
Obudził mnie cichy oddech który poczułem nad sobą.Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem twarz Rebecci. Uśmiechnęła się szeroko.Najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek zobaczyłem po przebudzeniu.
-Co robisz?-szepnąłem nie chcąc budzić Niall'a i Alex,którzy smacznie spali wtuleni w siebie.
-Wstaję.-wygramoliła się z łóżka.
Nadal miała na sobie moją koszule.Wyglądała tak seksownie że chciałeś tylko jednego.Odrzuciłem na bok kołdrę.Odgarnąłem ręką loki i za Rebeccką zszedłem do salonu.
Brunetka odwróciła się do mnie.Dopiero wtedy zauważyłem smutek w jej oczach.
-O co chodzi?-spytałem chcąc objąć ją w tali.
Jednak dziewczyna cofnęła się.
-Nie dotykaj mnie.-warknęła.-Idź przytul się do Alex!
Ups...myślałem że nie zauważy.
-Było ciemno...a poza tym kiedy się już zorientowałem że to ona nie chciało mi się ruszać.-po chwili zrozumiałem że to co powiedziałem nie było dobrym wytłumaczeniem.
-Myślałam że jesteś inny ale widzę że to co czytałam o tobie było prawdą więc nic tu po mnie.
-Rebecca...
-Jak Alex się obudzi to powiedz że pojechałam do domu.-przerwała mi zbierając swoje rzeczy z podłogi.
-I chcesz tak zakończyć wszystko?
-Mniej więcej.
-Ale mniej czy więcej?-zapytałem.
Dziewczyna uśmiechnęła się i przygryzła wargę.
-Chyba nie umiała bym...-westchnęła.
Chciałem ją przytulić, lecz nadal się nie dawała
-Przyjaciele?-zaproponowałem.
-Nie wytrzymasz ale w porządku.Niech i tak będzie..-zgodziła się po czym zniknęła w łazience.
-Będzie ciężko.-pomyślałem.
***Oczami Amber***
Minęłam ogrodzenie domu i zaczęłam zmierzać w kierunku drzwi.Ale Niall się zdziwi gdy mnie zobaczy.Uśmiechnęłam się na tą myśl.
Drzwi nie były zamknięte więc weszłam do środka.Rzuciłam torbę na sofę.
-Pewnie jeszcze nie wstał.-pomyślałam.
Poczłapałam na górę wprost do jego pokoju.To co tam zastałam o mało nie przyprawiło mnie o zawał.
NIALL OBŚCISKIWAŁ SIĘ Z JAKĄŚ BLONDYNĄ UBRANĄ W SAMĄ BIELIZNĘ!
-Niall!-wrzasnęłam.
-Amber?Co ty tu robisz?-spytał speszony że widzę go w takiej sytuacji.
-Przyjechałam do ciebie żeby ci zrobić niespodziankę a ty obściskujesz się z jakąś zdzirą?!
-PRZESTAŃ!-warknął blondyn.-To Alex ,moja dziewczyna.
-Miło mi.-przedstawiła się.
-Amber Horan.-podkreśliłam.
-Idź do salonu.Zaraz do ciebie zejdę.-poprosił Niall.
-Spoko.-wzruszyłam ramionami.
W środku aż gotowałam się ze złości.Ta dziwka nie wiedziała z kim zadziera.
Jako pierwsza zeszła Alex...
-Jesteś siostrą Nialla ,tak?-chciała być miła.
-Posłuchaj mnie blondyneczko.-ściszyłam głos tak by Niall przypadkiem nie usłyszał.-Jak myślisz że zostaniemy przyjaciółeczkami to się grubo mylisz.Znam takie jak ty.Jeżeli przez ciebie mój brat spieprzy sobie karierę to nie wiem co tobie zrobię.Zrozumiałaś?!
Zdzira pokiwała głową przestraszona.Z góry zszedł Niall.
-No to co cię do mnie sprowadza?-spytał.
-Stęskniłam się.Dawno się nie widzieliśmy więc postanowiłam przyjechać na trochę.Nie masz nic przeciwko?
-Nie ależ skąd.Też się za tobą stęskniłem.-przytulił mnie.
-Ooo jak słodko.Braciszek zatęsknił za siostrą.A gdzie Zayn i Louis?
-Wyjechali na weekend.A co?
-Nic tak się pytam.-uśmiechnęłam się.
***Oczami Rebecci***
Siedziałam w samochodzie razem z Harrym który zaproponował mi podwózkę do domu.Jego ręka była tak blisko...Ale sama tego chciałam.Przyjaciele i tyle.
-Nad czym się tak zastanawiasz?-z moich zamyśleń wyrwał mnie głos Hazzy.
-Nad niczym...głupoty.-odgarnęłam kosmyk włosów który opadł na moją twarz.
-No tak a o czym innym mogą myśleć dziewczyny.-uśmiechnął się zaszczycając mnie ukazaniem swoich dołeczków.
-Nie będę się sprzeczała.Przecież mówi to spec.Harry Styles.-oparłam się o drzwi aby dokładnie widzieć bruneta.
-Ty też spostrzegasz mnie jako kobieciarza?
-A nim nie jesteś?
Znów słodko się uśmiechnął.
-Jestem,jestem...-westchnął.
-Widziałam.-powiedziałam pod nosem.
Harry spojrzał się na moją twarz a później zaczął zniżać swój wzrok na wysokość wycięcia mojej bluzki.Przygryzł wargę i jechał dalej.
Pod mieszkaniem.
Harry otworzył mi drzwi i podał rękę by pomóc mi wysiąść.
-Dzięki.-powiedziałam.
Pokonałam parę schodków.Odwróciłam się.Hazz stał oparty o samochód patrząc na mnie.
-Może wejdziesz na górę?-spytałam.
-Myślałem że już nie zapytasz.-ukazał swoje śnieżnobiałe ząbki i niebiańskie dołeczki.
Otworzyłam drzwi.Harry przytrzymał je bym mogła wejść po czym je zamknął.Zdjęłam buty i rzuciłam klucze oraz telefon na stolik w salonie.
-Chcesz coś do picia?-spytałam.
-Soku.
-Jabłkowy.-zgadłam.
-A jak inaczej.-usiał na sofę.
Nalałam mu i podałam po czym sama rozsiadłam się na fotelu.
-Ciekawe co robią teraz Niall i Alex.-zagadnęłam.
-To co my wczoraj.
-Jedzą?
-Nie.-zaśmiał się.-Długo się znacie?
-10-12 lat.-wzięłam łyk soku.-Jest dla mnie jak siostra.
-Masz rodzeństwo?
-Tak.Trzech braci.
-Pewnie rodzice są z was dumni.
Zaśmiałam się.
-Co?-spytał.
-Nie wiem czy są dumni czy nie.Tak naprawdę nie wiem o nich nic.Nigdy nie rozmawialiśmy tak ...normalnie.Tak naprawdę zawsze miałam wrażenie że ja i moi bracia jesteśmy nie potrzebnym balastem.Kiedy dowiedzieli się o pomyśle moim i Alex przeprowadzki do Londynu,zgodzili się bez żadnego "ale".Nawet znaleźli to mieszkanie i kupili nam bilety na jak najszybszy termin.-wzruszyłam ramionami.-Tacy z nich rodzice.-po moim policzku spłynęła łza.
Odstawiłam szklankę do kuchni.Nagle poczułam jak Harry splata moje palce ze swoimi.Odwróciłam się.Odgarnął włosy z mojej twarzy.
-Jesteś inteligentna,zabawna,szalona a jednocześnie samotna.Choć masz przyjaciółkę której możesz się zwierzyć ze wszystkiego.Wczoraj wydawałaś mi się taka radosna.Dlaczego teraz mam wrażenie że ta dziewczyna którą poznałem i ta która stoi tu przede mną to dwie inne osoby?Tamta cieszyła się że poznała swojego idola a ta gardzi że on chce być kimś więcej niż przyjacielem.Nie rozumiem tego.
Spuściłam głowę .
-Wczoraj wypiłam trochę za dużo kawy.-uśmiechnęłam się.
-Nie to nadal nie jest ten uśmiech.-przywarł do mnie swoim ciałem jeszcze mocnej.
Zaczął zbliżać swoją twarz do mojej.Nie chciałam się opierać,nie miałam siły.Harry był idealny.Był jak książę z bajki...tylko nie dla mnie.
Dotknął wargami moich.Nie całował tak jak poprzedniej nocy.Tym razem był delikatny .Tak jak by bał się że to co dotyka zaraz się rozpadnie.Jego dłonie spoczęły pod linią moich łopatek i chciały bym była jeszcze bliżej.Zjechałam rękoma na jego biodra.Oderwaliśmy się od siebie tylko na chwilę by nabrać powietrza do płuc.
Wieczorem...
Siedziałam na kanapie przykryta kocem i oglądałam jakąś durnowatą komedie romantyczną ponieważ nic innego nie było w telewizji.Harry poszedł gdy zadzwonił do niego menadżer że ma pilną sprawę.Przed jego telefonem ustaliliśmy z Loczkiem że będzie tak jak ustaliliśmy rano.Tylko przyjaciele.
Nagle usłyszałam dźwięk przekręcanego zamka w drzwiach.Do domu wpadła wkurzona Alex.
-Długo cię nie było.-zauważyłam.
-Weź się lepiej zamknij.-odparła chłodno.Znałam ten ton.
-Co się stało?
-Do Nialla przyjechała siostrzyczka...
-To chyba dobrze.Poznasz trochę jego rodziny.
-W dupie mam taką rodzinę!Przez cały dzień nie dała mi dojść do Nialla!
-Pewnie jest zazdrosna.-wzruszyłam ramionami.-Jak mój brat przyprowadził do domu pierwszą dziewczynę miałam wtedy ze...14 lat to o mało co jej nie udusiłam.
-Tak tylko że ty nie nazywałaś jej dziwką i kurwą jak twój brat nie patrzył!-wrzasnęła i trzasnęła drzwiami od pokoju.
