Autroka:W życiu naszych bohaterów wiele się zmieniło.Szczególnie w Alex i Rebecci.Kto by pomyślał że dwie dziewczyny znajdą swoich ukochanych właśnie w Londynie? Chyba Mason nie za bardzo sobie z tym radziła,gdyż zniknęła.Zerwała jakikolwiek kontakt ze swoją przyjaciółką,która na nią liczyła.Szczególnie w ten piękny dzień dla dwojga zakochanych...
***Oczami Alex***
Otworzyłam oczy i od razu je przymrużyłam gdyż słońce wpadające przez rolety oślepiało mnie.Nagle do pokoju wpadła uśmiechnięta od ucha do ucha Amber:
-Wstawiaj śpioszku!-krzyknęła.-To twój dzień!
Tak.Nareszcie biorę ślub z osobą którą kocham.Nie mam żadnych wątpliwości że ten dzień nic i nikt nie spieprzy.
-Jest dopiero 9!-oburzyłam się.-Jeszcze pięć minut.
-Nie będziesz miała ani jednej!Chcesz się spóźnić na swój własny ślub?!
-Nawet Niall jeszcze śpi!
-Chyba żartujesz.-prychnęła.Usiadła po turecku jak małe dziecko.-Od 6 jest na nogach i ciągle się obżera ze stresu.Harry z Louisem ledwo oderwali go od bułeczek.
-Chyba żartujesz.-prychnęła.Usiadła po turecku jak małe dziecko.-Od 6 jest na nogach i ciągle się obżera ze stresu.Harry z Louisem ledwo oderwali go od bułeczek.
Zaśmiałam się.Mam nadzieję że nasze dziecko nie będzie aż tak żarte.W przeciwnym wypadku nie zarobimy na jedzenie.
Moja przyszłość zapowiadała się bardzo kolorowo i zabawnie.To mnie motywowało.Kto by pomyślał?Ja.Alex Stevens.Zwykła dziewczyna z małego miasteczka zostanę żoną Nialla Horana z One Direction i urodzę mu dziecko!Nie,to było zbyt piękne.A jednak to prawda.
-Okey.Idź wziąć prysznic.Ciocia Amber zajmie się tobą.
-A co z Rebe...
-Alex.-jej mina spoważniała.-Ona nie przyjedzie.Nie zaprzątaj nią sobie głowy.Nie jest tego warta.Zniknęła bez śladu.Nie dzwoni.Nie pisze.A na dodatek nie ma zamiaru przyjeżdżać na ślub swojej najlepszej przyjaciółki?!-widać że się zdenerwowała.Wzięła dwa głębokie wdechy i mówiła dalej.-Prawdziwa przyjaciółka by tak nie postąpiła.
Nie owijała w bawełnie.I dobrze.Miała rację.To mój dzień!Nie zepsuje go sobie przez jakąś samolubną Rebeccę!
-Przyniesiesz mi śniadanie?Jestem głodna jak wilk.-odrzuciłam kołdrę na bok i ciężko podniosłam się na nogi.
-Oczywiście.-podeszła do drzwi.-Omlet czy naleśnik?
-Omlet.-uśmiechnęłam się.
Gdy blondynka zniknęła podeszłam do sukni.Była jak z jakieś bajki.Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic.Kiedy wróciłam do pokoju Amber siedziała i poprawiała bieliznę.
-Na stole masz śniadanie.-rzuciła.-No szybko szybko.Zaraz przyjdzie moja mama.Jak zobaczy cię w samym ręczniku to zemdleję.
-Dobrze już zakładam ten szlafrok.-westchnęłam wracając do łazienki.
-Dziękuję.-pochyliła się lekko Amber.
Kończąc swój omlet ,ktoś zapukał do drzwi.Po powiedzeniu proszę w pokoju zjawiła się mama Nialla i jego babcia.
-Witaj moje dziecko.-powiedziała i ucałowała mnie w policzek.-Jak tam się tobie dzisiaj spało?
-Dziękuje,dobrze.-odparłam przełykając kęs omleta.
-Jest już prawie cała rodzina.-wtrąciła Maura.-Oprócz cioci Hariett ale ona będzie pod kościołem.
-Z tym swoim nowym facetem...-mruknęła pod nosem staruszka.-Ciekawe czy ma co nosić w spodniach.
-BABCIU!-oburzyła się Amber.-Może pójdziesz do Nialla i Grega?
-Tak.To dobry pomysł.-zakręciła się i powolnym krokiem wyszła.
-Przepraszam cię kochanie za nią.-zaczęła Maura.-Już nie wie sama co mówi.
-Nic się nie stało.-zaśmiałam się.-Jest urocza.
-Będziemy tu tak gadać czy przygotujemy ją do ślubu?-zdenerwowała się blondynka.
-Już dobrze.-podniosła ręce do góry.-Idę do gości a wy tu się szykujcie.-złapała za klamkę.
-Dobra zaczynamy.-podciągnęła rękawy dziewczyna.
Godzinę później...
-A jak się pomylę w przysiędze?-powili panikowałam.
-Nie pomylisz.-czesała mnie Amber,choć widziałam że miała z tym kłopoty.
-A jak Nial zwieje sprzed ołtarza?
-Pomyliłaś rodzinę.
-A jak...
-NIE MA ŻADNEGO "A JAK COŚ".-straciła cierpliwość.-Niall kocha ciebie i malucha.Nic nie jest ważniejsze dla niego niż wy.Zakoduj to sobie.
Westchnęłam ciężko.Znowu miała rację.
-Co ja bym bez ciebie zrobiła?-dotknęłam jej rąk.
-Wpadła byś w depresję.-zaśmiała się.
Nagle za oknem podjechało jakieś auto.
-Ktoś jeszcze miał przyjechać?-spytałam zdziwiona.
-Nie...-odparła zamyślona.
Wstałam i podeszłam do okna.O mało co nie dostałam zawału.Wpatrywałam się w nią i nie mogłam wierzyć własnym oczom.
Zbiegłam po schodach do holu nie zważając na to że jestem w samym szlafroku.
-Rebecca?-zapytałam.Odeszła od Jasona który ją obejmował i uśmiechnęła się.-Co tu robisz?
-Nie mogłam przegapić ślubu mojej przyjaciółki,nie?
Przypomniały mi się słowa Amber.
-Gdybyś nią była nie zniknęła byś tak nagle.-zauważyłam.
Popatrzyła na chłopaka,który kiwnął głową.
-Przepraszam nie chciałam,ale..-urwała i przygryzła wargę.Coś przykuło jej uwagę.Sprawdziłam co to było a raczej kto.Harry szedł zapewne w stronę pokoju Nialla.-Ostatnio mam pewne problemy i...-znów nie dokończyła.
-Zdenerwowana?-wtrącił Jason uśmiechając się szeroko.Widać ani on ani Rebecca nie chcieli zdradzać szczegółów.
-Trochę.-przyznałam.-Amber czesanie nie idzie zbyt dobrze.Pomożesz mi?
-Pewnie.-uśmiechnęła się brunetka.
Zaciągnęłam ją na górę.Gdy Amber ją zobaczyła warknęła:
-Czego tu chcesz,suko?!Zatęskniłaś za przyjaciółeczką?
-Lepiej żeby nikt się nie dowiedział co robisz w nocy po kryjomu z kolegami.-odparła spokojnie.
-Zamknij się!-krzyknęła i podeszła do niej bliżej.
-Zmuś mnie.
-Przestańcie!-rozkazałam.Obie odeszły od siebie.Amber wyszła aby ochłonąć.
-Siadaj.Uczesze cię.-powiedziała.
Po pół godzinie...
-No.Panna Młoda jak się patrzy.-skomentowała Rebecca gryząc grzebień.
-Jesteś wielka.-ucieszyłam się.
-Tak wiem.-opadła na łóżko.
-I super skromna.-dodałam.
-To ja.
-Dobra.Założysz swoją suknie?
-Chcesz żebym została twoją druhną?-zdziwiła się.
-Oczywiście.Nadal miałam nadzieję że przyjedziesz.-podeszłam do szafy i wyciągnęłam morelową sukienkę.
-Jest śliczna.
-Wiem bo sama wybierałam.No zakładaj.
Po chwili...
-Wyglądam jak beza.-stwierdziła brunetka.
-Czyli że dobrze.
-Czyli że dobrze.
-Zajebiście.Teraz ty.
Wzięła suknię i rozpięła suwak z tyłu.Weszłam w nią.Była piękna.
-Która godzina?-zapytałam przeglądając się w lustrze.
-Odpowiednia.Idziemy.-wzięła mój bukiet.
Właśnie miałam dokonać ostatecznego wyboru....Najważniejszego w moim życiu...Z moją przyjaciółką u boku.....
Rozdział dedykowany Oli...Kocham cię zboczuszku mój mały :*********~Dominika :****


