piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział 18 cz.1

Dwa miesiące później...
Autroka:W życiu naszych bohaterów wiele się zmieniło.Szczególnie w Alex i Rebecci.Kto by pomyślał że dwie dziewczyny znajdą swoich ukochanych właśnie w Londynie? Chyba Mason nie za bardzo sobie z tym radziła,gdyż zniknęła.Zerwała jakikolwiek kontakt ze swoją przyjaciółką,która na nią liczyła.Szczególnie w ten piękny dzień dla dwojga zakochanych...

***Oczami Alex***

Otworzyłam oczy i od razu je przymrużyłam gdyż słońce wpadające przez rolety oślepiało mnie.Nagle do pokoju wpadła uśmiechnięta od ucha do ucha Amber:
-Wstawiaj śpioszku!-krzyknęła.-To twój dzień!
Tak.Nareszcie biorę ślub z osobą którą kocham.Nie mam żadnych wątpliwości że ten dzień nic i nikt nie spieprzy.
-Jest dopiero 9!-oburzyłam się.-Jeszcze pięć minut.
-Nie będziesz miała ani jednej!Chcesz się spóźnić na swój własny ślub?!
-Nawet Niall jeszcze śpi!
-Chyba żartujesz.-prychnęła.Usiadła po turecku jak małe dziecko.-Od 6 jest na nogach i ciągle się obżera ze stresu.Harry z Louisem ledwo oderwali go od bułeczek.
Zaśmiałam się.Mam nadzieję że nasze dziecko nie będzie aż tak żarte.W przeciwnym wypadku nie zarobimy na jedzenie.
 Moja przyszłość zapowiadała się bardzo kolorowo i zabawnie.To mnie motywowało.Kto by pomyślał?Ja.Alex Stevens.Zwykła dziewczyna z małego miasteczka zostanę żoną Nialla Horana z One Direction i urodzę mu dziecko!Nie,to było zbyt piękne.A jednak to prawda.
-Okey.Idź wziąć prysznic.Ciocia Amber zajmie się tobą.
-A co z Rebe...
-Alex.-jej mina spoważniała.-Ona nie przyjedzie.Nie zaprzątaj nią sobie głowy.Nie jest tego warta.Zniknęła bez śladu.Nie dzwoni.Nie pisze.A na dodatek nie ma zamiaru przyjeżdżać na ślub swojej najlepszej przyjaciółki?!-widać że się zdenerwowała.Wzięła dwa głębokie wdechy i mówiła dalej.-Prawdziwa przyjaciółka by tak nie postąpiła.
Nie owijała w bawełnie.I dobrze.Miała rację.To mój dzień!Nie zepsuje go sobie przez jakąś samolubną Rebeccę! 
-Przyniesiesz mi śniadanie?Jestem głodna jak wilk.-odrzuciłam kołdrę na bok i ciężko podniosłam się na nogi.
-Oczywiście.-podeszła do drzwi.-Omlet czy naleśnik?
-Omlet.-uśmiechnęłam się.
Gdy blondynka zniknęła podeszłam do sukni.Była jak z jakieś bajki.Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic.Kiedy wróciłam do pokoju Amber siedziała i poprawiała bieliznę.
-Na stole masz śniadanie.-rzuciła.-No szybko szybko.Zaraz przyjdzie moja mama.Jak zobaczy cię w samym ręczniku to zemdleję.
-Dobrze już zakładam ten szlafrok.-westchnęłam wracając do łazienki.
-Dziękuję.-pochyliła się lekko Amber.
 Kończąc swój omlet ,ktoś zapukał do drzwi.Po powiedzeniu proszę w pokoju zjawiła się mama Nialla i jego babcia.
-Witaj moje dziecko.-powiedziała i ucałowała mnie w policzek.-Jak tam się tobie dzisiaj spało?
-Dziękuje,dobrze.-odparłam przełykając kęs omleta.
-Jest już prawie cała rodzina.-wtrąciła Maura.-Oprócz cioci Hariett ale ona będzie pod kościołem.
-Z tym swoim nowym facetem...-mruknęła pod nosem staruszka.-Ciekawe czy ma co nosić w spodniach.
-BABCIU!-oburzyła się Amber.-Może pójdziesz do Nialla i Grega?
-Tak.To dobry pomysł.-zakręciła się i powolnym krokiem wyszła.
-Przepraszam cię kochanie za nią.-zaczęła Maura.-Już nie wie sama co mówi.
-Nic się nie stało.-zaśmiałam się.-Jest urocza.
-Będziemy tu tak gadać czy przygotujemy ją do ślubu?-zdenerwowała się blondynka.
-Już dobrze.-podniosła ręce do góry.-Idę do gości a wy tu się szykujcie.-złapała za klamkę.
-Dobra zaczynamy.-podciągnęła rękawy dziewczyna.

Godzinę później...

-A jak się pomylę w przysiędze?-powili panikowałam.
-Nie pomylisz.-czesała mnie Amber,choć widziałam że miała z tym kłopoty.
-A jak Nial zwieje sprzed ołtarza?
-Pomyliłaś rodzinę.
-A jak...
-NIE MA ŻADNEGO "A JAK COŚ".-straciła cierpliwość.-Niall kocha ciebie i malucha.Nic nie jest ważniejsze dla niego niż wy.Zakoduj to sobie.
Westchnęłam ciężko.Znowu miała rację.
-Co ja bym bez ciebie zrobiła?-dotknęłam jej rąk.
-Wpadła byś w depresję.-zaśmiała się.
Nagle za oknem podjechało jakieś  auto.
-Ktoś jeszcze miał przyjechać?-spytałam zdziwiona.
-Nie...-odparła zamyślona.
Wstałam i podeszłam do okna.O mało co nie dostałam zawału.Wpatrywałam się w nią i nie mogłam wierzyć własnym oczom.
 Zbiegłam po schodach do holu nie zważając na to że jestem w samym szlafroku.
-Rebecca?-zapytałam.Odeszła od Jasona który ją obejmował i uśmiechnęła się.-Co tu robisz?
-Nie mogłam przegapić ślubu mojej przyjaciółki,nie?
Przypomniały mi się słowa Amber.
-Gdybyś nią była nie zniknęła byś tak nagle.-zauważyłam.
Popatrzyła na chłopaka,który kiwnął głową.
-Przepraszam nie chciałam,ale..-urwała i przygryzła wargę.Coś przykuło jej uwagę.Sprawdziłam co to było a raczej kto.Harry szedł zapewne w stronę pokoju Nialla.-Ostatnio mam pewne problemy i...-znów nie dokończyła.
-Zdenerwowana?-wtrącił Jason uśmiechając się szeroko.Widać ani on ani Rebecca nie chcieli zdradzać szczegółów.
-Trochę.-przyznałam.-Amber czesanie nie idzie zbyt dobrze.Pomożesz mi?
-Pewnie.-uśmiechnęła się brunetka.
Zaciągnęłam ją na górę.Gdy Amber ją zobaczyła warknęła:
-Czego tu chcesz,suko?!Zatęskniłaś za przyjaciółeczką?
-Lepiej żeby nikt się nie dowiedział co robisz w nocy po kryjomu z kolegami.-odparła spokojnie.
-Zamknij się!-krzyknęła i podeszła do niej bliżej.
-Zmuś mnie.
-Przestańcie!-rozkazałam.Obie odeszły od siebie.Amber wyszła aby ochłonąć.
-Siadaj.Uczesze cię.-powiedziała.

Po pół godzinie...

-No.Panna Młoda jak się patrzy.-skomentowała Rebecca gryząc grzebień.

-Jesteś wielka.-ucieszyłam się.
-Tak wiem.-opadła na łóżko.
-I super skromna.-dodałam.
-To ja.
-Dobra.Założysz swoją suknie?
-Chcesz żebym została twoją druhną?-zdziwiła się.
-Oczywiście.Nadal miałam nadzieję że przyjedziesz.-podeszłam do szafy i wyciągnęłam morelową sukienkę.
-Jest śliczna.
-Wiem bo sama wybierałam.No zakładaj.

Po chwili...

-Wyglądam jak beza.-stwierdziła brunetka.
-Czyli że dobrze.

-Zajebiście.Teraz ty.
Wzięła suknię i rozpięła suwak z tyłu.Weszłam w nią.Była piękna.



-Która godzina?-zapytałam przeglądając się w lustrze.
-Odpowiednia.Idziemy.-wzięła mój bukiet.
 Właśnie miałam dokonać ostatecznego wyboru....Najważniejszego w moim życiu...Z moją przyjaciółką u boku.....


Rozdział dedykowany Oli...Kocham cię zboczuszku mój mały  :*********~Dominika :**** 


















piątek, 29 listopada 2013

Rozdział 17

Dedykuje ten rozdział mojej najlepszej przyjaciółce.Kocham cię Sumusiu mój <3 Na zawsze xd ~~Dominika :*


***Oczami Alex***
Czułam się trochę dziwnie.Wszyscy robili mnie i Niallowi zdjęcia,zadawali  pytanie typu
Kiedy poród?Albo czy ustaliliśmy datę ślubu.Na wiele z tych pytań nie uśmieliśmy odpowiedzieć.Harry nie chciał powiedzieć dlaczego nie ma Rebecci.Chyba będę musiała sobie z nią porozmawiać.
-Alex czy myślałaś już nad imionami dla dziecka?-zapytała jedna z reporterek.
-Dla chłopczyka Max a dla dziewczynki Jade.-odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem na twarzy.
-Musimy już iść.-wtrącił Niall i objął mnie za biodra.Po czym gdy zostaliśmy sami szepnął:-Po premierze chce tobie coś pokazać.
-Mam się bać?-zaśmiałam się.
-Powinnaś.
Przechodząc obok Harrego usłyszałam jak kobieta pyta go o to gdzie jest jego dziewczyna.Zrobiło mi się go żal.
W przejściu spotkaliśmy Amber z Louisem i Zaynem.
-To co możemy iść?-zapytał Malik wpatrując się w Amber.
-Możemy.-odparł głos Harrego.
Na sali kinowej było mnóstwo ludzi.Zebrałam gratulacje od Simona Cowella i zajęłam swoje miejsce.

Po filmie...

Niall zaczął mnie przerażać.Chociaż nie wiem dlaczego.Takiego idiotę mam na co dzień.Ale i tak go kocham.

-I teraz się ulatniamy.-pociągnął mnie Niall.
Wyszliśmy tylnymi drzwiami i wsiedliśmy do jego auta,które nie wiem skąd się wzięło.Spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy śmiechem.Nie wiem dlaczego.Jakoś tak.
-To gdzie mnie porywasz?-spytałam w końcu.
-Po pierwsze nie porywam a po drugie to niespodzianka.
Nie pytałam o nic więcej.Byłam coraz bardziej ciekawa co wymyślił mój duży Horanek.Mijaliśmy kolejne ulice a on nadal jechał.
-A teraz zamknij oczy.-poprosił.
-Nie.
-Nie ufasz mi?
-Ufam ale się moje.
-Zamknij.-zrobił minę smutnego pieska.-Dla mnie.
Westchnęłam i zrobiłam to o co prosił.Już ię nie bałam.Ja byłam wprost przerażona!Słyszałam cichy śmiech blondyna jednak wciąż powtarzał bym nie podglądała.Nagle się zatrzymał.Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami.Niall pomógł mi wysiąść.
-Nie podglądaj.-mruknął.
-Co ty kombinujesz?
-Zaraz zobaczysz.-zatrzymał się.-Skoro mamy spędzić ze sobą resztę życia.-odsłonił mi oczy.Oniemiałam.-To zacznijmy je tutaj.
Patrzyłam na piękny dom z szeroko otwartymi oczami.

-O cholera...-wymsknęło mi się.
Niall roześmiał się i zapytał.
-Podoba ci się?
-Jest.Śliczny.Dziękuj-przytuliłam się do niego.-Kocham cię...-pocałowałam go.






niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 16




***Oczami Zayna***

Wszystko zaczęło się zmieniać.Alex miewała swoje humorki ciążowe przez co cały czas kłóciła się z Niallem.Ja i Amber też mieliśmy coraz częściej "ciche dni".Blondynka oznajmiła mi że chce pojechać na kilka miesięcy do koleżanki.Problem był w tym że mieszkała w Tokio.Jednak najbardziej martwiła wszystkich sytuacja pomiędzy Harrym a Rebeccą. Kłócili się all day all night.Dziewczyna potrafiła znikać na parę dni i wracać pobita.Nikomu nic nie chciała powiedzieć,nawet Alex.Razem z chłopakami postanowiliśmy zabrać dziewczyny na premierę "This is us" co wydawało się świetnym pomysłem.
Wieczorem zakładałem marynarkę.W moim pokoju przebierała się reszta One Direction.
-No właź!-krzyknął Niall zakładając spodnie.
-Spokojnie.Znów pokłóciłeś się z Alex?-dopytywał się Liam.-O co tym razem poszło?
-O łóżeczko.Ona chciała w starym stylu a ja w nowoczesnym.-włożył kurtkę.-I to takie wybieranie mebelek.
-A kupiłeś już,no wiesz?-wtrącił Louis.
-Tak.Powiem jej po premierze.-rozpromienił się blondyn.-A co z tobą i Rebeccą?
-Od dawna chce to jej powiedzieć Czekam na odpowiedni moment..-wzruszył ramionami.
-To lepiej sam go zorganizuj.-powiedziałem.-Nie czekaj.
-Może macie racje.-poprawił koszulę.-Sam już nie wiem czy chce z nią być.
Wszystkim nam odjęło mowę.Harry myślał nad rozstaniem się z Rebeccą?! Nie to nie było możliwe!
-Hazz nie mówisz chyba poważne.-położył mu rękę na ramieniu Li.-Pasujecie do siebie.Nie spieprz tego.Ona cię kocha.
-Tak,oczywiście.-mrukną i ucichł.
Po kilku minutach zapytałem:
-One Direction gotowe?
-O tak.-uśmiechnął się Louis.
-No to po dziewczyny.-zarządziłem.

***Oczami Harrego***

Amber i Alex wyglądały ślicznie.(Amber:KLICZEK Alex KLIK)Wszyscy byli już gotowi do wyjścia jednak nie było jednej osoby.
-Gdzie Rebecca?-zapytałem.
-Chyba w pokoju.-odparła Alex.-Pójdę po nią.
-Nie spokojnie.Sam to zrobię.
Pokonałem co dwa schodki i zapukałem do drzwi brunetki.Leżała na łóżku w normalne ubrania.Rozmawiała z kimś na Skypie.
 

-Nie wiem co zrobić Jacon.To mnie już wykańcza.-skarżyła się.
-Spokojnie mała od czego masz mnie.-odparł głos z komputera.
Brunetka zaśmiała się uroczo.Zapomniałem już jak to jest słyszeć jej śmiech.
-Kocham cię wiesz?-powiedziała uśmiechnięta.
W tej chwili coś we mnie pękło.
-Czemu nie jesteś jeszcze ubrana?!-krzyknąłem.Rebecca podskoczyła.
-Nie idę.-przymknęła laptopa.
-Obiecałaś że w końcu ludzie poznają cię jako dziewczynę Harrego Stylesa!
-Powiedziałam że kiedyś zbiorę się na odwagę i pójdę z tobą na galę.
-Uh.Jak ty jesteś samolubna!-wybuchłem.-Tylko ty się dla siebie liczysz!Nigdy nie mam w tobie wsparcia!Mam...-urwałem mając łzy w oczach.-Jeśli tak to ma wyglądać nie chce z tobą być.-wyszedłem z pokoju mając przed oczami twarz Rebecci.

Na gali...

-A przed nami gwiazdy tego wieczoru.Pięciu mega utalentowanych chłopaków.One Direction!-rozległ się głos kobiety.


sobota, 7 września 2013

Rozdział 15

***Oczami Amber***

-Hej,Rebecca-przywitałam się z brunetką która siedziała na kanapie okryta kocem.
-Cześć.-powitała mnie smutno.
-Jak się czujesz?
-Już lepiej.Dziękuje.
-Mam dla was propozycję nie do odrzucenia-uśmiechnęłam się.
-Jaką?
-Chłopaki postanowili pójść z nami do restauracji.
-To wspaniale.-ucieszyła się Alex.
-Nie mam ochoty.-wstała z kanapy i zamknęła się w pokoju.
Westchnęłam.
-Musimy trochę poczekać Amber.-powiedziała blondynka.-Zrobić tobie kawy albo herbaty?
-Kawy.Niall nie dał mi się rano napić.
-Czemu?
-Zjadł za dużo żelków i mu odwalało.-odpowiedziałam i widząc jej minę dodałam.-Nie ważne.
Włączyła zaparzacz  i usiadła obok mnie na krześle.
-A gdzie konkretnie chcą iść?-spytała.
-Nie wiem.Powiedzieli że to niespodzianka.Ale tak głupio trochę iść bez Rebecci.
-Zadzwonię do kogoś kto wyciągnie ją z pokoju.
Wyciągnęła telefon i stuknęła w niego kilka razy.
-No hej......Przyjedziesz?Tak o nią...Okey...Czekamy.-odłożyła telefon na blat.-Musimy trochę poczekać.
-Dzwoniłaś do Hazzy prawda?
-Nie..
-To do kogo?
-Do Jasona.
-Po co?Harry jak się dowie to się wkur*i!-oburzyłam się.
-Uwierz nawet Harry by jej nie wyciągnął,a on ma to coś co ją denerwuje.

Po 30 minutach...

Usłyszałyśmy że ktoś puka do drzwi.Alex poszła otworzyć.
-Hej.-powitała go i wpuściła.
-Dobrze wyglądasz.-puścił jej oczko.
-Dzięki.-odparła i zamknęła drzwi.
Jason spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-Cześć.-powiedział.
-Hej...-odparłam niechętnie ponieważ wiedziałam co stało się pomiędzy nim a Harrym.
Louis wszystko mi powiedział.
-No to ja idę zrobić to po co przyszedłem.-puścił oczko i poszedł pod drzwi Rebecci.
Usiadłyśmy z Alex na kanapie i nadsłuchiwałyśmy.
-Rebecca?-zapukał do drzwi.
-Co tu robisz?!-odpowiedziała.
-Słyszałem że nie chcesz wyjść z domu.
-Gówno cię to obchodzi!Odejdź!
-Nie odejdę.
-Spieprzaj!
Oparł się o ścianę koło drzwi.
-Ja mam czas skarbie...-odparł.
Zacisnęłam pięści.Skarbie?!Ona ma chłopaka!Mojego najlepszego przyjaciela!
-Spadaj!Mam cię gdzieś!Będę tu siedziała ile mi się będzie podobało a tobie nic do tego!-krzyknęła.
-Zachowujesz się jak gówniara.Twój braciszek tam na górze się z ciebie śmieje.
Brunetka wyszła z pokoju wściekła jak nie wiem.
-Zamknij się lepiej!-dała mu w twarz.
-Wiesz że nie ładnie tak bić.-ścisnął ją za nadgarstek.
-Pieprz się!
-Chciała byś.
-Jesteś....jesteś!-jąkała się.
-No jaki?Wykrzycz to.
-Wkurw**sz mnie!
-Brawo.-zaklaskał w dłonie.-Braciszek był by dumny.
-O zamknij się ,bo nie ręczę za siebie.
-O ile obiecasz że wyjdziesz z domu.
-Nie!
-Okey.Ciekawe z kim teraz Harrry będzie się pieprzył.Bo przecież ty będziesz w pokoju.
Musiałam przyznać:Był dobry.
-Dobra.Wygrałeś.Obiecuje że wyjdę.
-No.Tak trudno było.-pocałował ją w czoło.
-Przestań!
Postanowiłam to przerwać.
-To pójdziesz z nami do restauracji?
-Tak.-odparła po tym jak Jason zmierzył ją wzrokiem.
-Super.-ucieszyła się Alex.
-To ja się zwijam.-wciął się Jason.
-Na razie.-pożegnała go blondynka.
-No to co?Wybieramy ciuchy?-spytałam.
-Jak chcesz to coś tobie pożyczę.-zaoferowała się Alex.-I tak teraz się nie zmieszczę w połowę ciuchów.
-Dzięki.-uściskałam ją i napisałam SMS'a do Zayna.

result-thumb

Po kilku minutach dostałam odpowiedz.

result-thumb

Po kilkunastu morderczych minutach...

-Dobra to może być.-powiedziała Rebecca kiedy Alex przymierzała sukienkę.
-Spoko.
-Dziewczyny.Tak długo wybierałyśmy a za 10 minut mają przyjechać chłopaki.-zauważyłam.
W mgnieniu oka każda z nas się przebrała.
ALEX:


JA<KLIK>

REBECCA:


Po kilkunastu morderczych minutach...

-Dobra to może być.-powiedziała Rebecca kiedy Alex przymierzała sukienkę.
-Spoko.
-Dziewczyny.Tak długo wybierałyśmy a za 10 minut mają przyjechać chłopaki.-zauważyłam.
W mgnieniu oka każda z nas się przebrała.Usłyszałyśmy że ktoś podjechał pod okna.Wyjrzałam przez nie i rzuciłam:
-Zbieramy się!
Wyszłyśmy z domu.Chłopaki stali oparci o samochody.Nie było tylko Liama i Louisa ale to chyba wiadome dlaczego.
-Ślicznie wyglądacie.-dał mi buziaka Zayn.
-Popieram.-dodał Niall.
Harry przywitał się ze swoją dziewczyną bez słowa.
Nagle brunetka zwróciła uwagę na gościa który stał przy jednym czarnym samochodzie a z nim paru innych.Patrzyli się na nas.
-Zaraz wrócę.-westchnęła brunetka i poszła w ich stronę.
-Co jest?-spytała Alex.
Rebecca podeszła do jednego w kapturze i coś mówiła.Widać że była zdenerwowana.Ten chciał ją przyciągnąć do siebie lecz go odepchnęła.
-Nie znasz ich Alex?-zapytałam.
-Nigdy w życiu ich nie widziałam.-odparła.-A ty Harry?
-Nie.


***Oczami Rebecci***

W restauracji...

-I wtedy Harry zdjął bokserki i zaczął latać po pokoju krzycząc "Panie jestem do wzięcia".-skończył swoją wypowiedz Louis.
Niestety myślami byłam zupełnie gdzie indziej.Co to za uparty osioł!Przecież wszystko mu powiedziałam!A na marginesie:Jak mnie do cholery znalazł!
-Skarbie nad czym tak myślisz?-szepnął mi do ucha Harry.
-Kiedy Alex pójdzie do lekarza.-skłamałam.
-A no właśnie.-poparł mnie Niall.-Kiedy?
-Sama nie wiem...-odpowiedziała blondynka.-Może w następnym tygodniu...
-Ciocia Amber coś znajdzie.-mrugnęła do niej.
-Oczywiście.-uśmiechnęła się.
Gdy rozmowa się rozkręciła wróciłam myślami do mojego bieżącego POWAŻNEGO problemu.
Czuje że stanie się coś złego...Coś bardzo bardzo złego....