sobota, 7 września 2013

Rozdział 15

***Oczami Amber***

-Hej,Rebecca-przywitałam się z brunetką która siedziała na kanapie okryta kocem.
-Cześć.-powitała mnie smutno.
-Jak się czujesz?
-Już lepiej.Dziękuje.
-Mam dla was propozycję nie do odrzucenia-uśmiechnęłam się.
-Jaką?
-Chłopaki postanowili pójść z nami do restauracji.
-To wspaniale.-ucieszyła się Alex.
-Nie mam ochoty.-wstała z kanapy i zamknęła się w pokoju.
Westchnęłam.
-Musimy trochę poczekać Amber.-powiedziała blondynka.-Zrobić tobie kawy albo herbaty?
-Kawy.Niall nie dał mi się rano napić.
-Czemu?
-Zjadł za dużo żelków i mu odwalało.-odpowiedziałam i widząc jej minę dodałam.-Nie ważne.
Włączyła zaparzacz  i usiadła obok mnie na krześle.
-A gdzie konkretnie chcą iść?-spytała.
-Nie wiem.Powiedzieli że to niespodzianka.Ale tak głupio trochę iść bez Rebecci.
-Zadzwonię do kogoś kto wyciągnie ją z pokoju.
Wyciągnęła telefon i stuknęła w niego kilka razy.
-No hej......Przyjedziesz?Tak o nią...Okey...Czekamy.-odłożyła telefon na blat.-Musimy trochę poczekać.
-Dzwoniłaś do Hazzy prawda?
-Nie..
-To do kogo?
-Do Jasona.
-Po co?Harry jak się dowie to się wkur*i!-oburzyłam się.
-Uwierz nawet Harry by jej nie wyciągnął,a on ma to coś co ją denerwuje.

Po 30 minutach...

Usłyszałyśmy że ktoś puka do drzwi.Alex poszła otworzyć.
-Hej.-powitała go i wpuściła.
-Dobrze wyglądasz.-puścił jej oczko.
-Dzięki.-odparła i zamknęła drzwi.
Jason spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-Cześć.-powiedział.
-Hej...-odparłam niechętnie ponieważ wiedziałam co stało się pomiędzy nim a Harrym.
Louis wszystko mi powiedział.
-No to ja idę zrobić to po co przyszedłem.-puścił oczko i poszedł pod drzwi Rebecci.
Usiadłyśmy z Alex na kanapie i nadsłuchiwałyśmy.
-Rebecca?-zapukał do drzwi.
-Co tu robisz?!-odpowiedziała.
-Słyszałem że nie chcesz wyjść z domu.
-Gówno cię to obchodzi!Odejdź!
-Nie odejdę.
-Spieprzaj!
Oparł się o ścianę koło drzwi.
-Ja mam czas skarbie...-odparł.
Zacisnęłam pięści.Skarbie?!Ona ma chłopaka!Mojego najlepszego przyjaciela!
-Spadaj!Mam cię gdzieś!Będę tu siedziała ile mi się będzie podobało a tobie nic do tego!-krzyknęła.
-Zachowujesz się jak gówniara.Twój braciszek tam na górze się z ciebie śmieje.
Brunetka wyszła z pokoju wściekła jak nie wiem.
-Zamknij się lepiej!-dała mu w twarz.
-Wiesz że nie ładnie tak bić.-ścisnął ją za nadgarstek.
-Pieprz się!
-Chciała byś.
-Jesteś....jesteś!-jąkała się.
-No jaki?Wykrzycz to.
-Wkurw**sz mnie!
-Brawo.-zaklaskał w dłonie.-Braciszek był by dumny.
-O zamknij się ,bo nie ręczę za siebie.
-O ile obiecasz że wyjdziesz z domu.
-Nie!
-Okey.Ciekawe z kim teraz Harrry będzie się pieprzył.Bo przecież ty będziesz w pokoju.
Musiałam przyznać:Był dobry.
-Dobra.Wygrałeś.Obiecuje że wyjdę.
-No.Tak trudno było.-pocałował ją w czoło.
-Przestań!
Postanowiłam to przerwać.
-To pójdziesz z nami do restauracji?
-Tak.-odparła po tym jak Jason zmierzył ją wzrokiem.
-Super.-ucieszyła się Alex.
-To ja się zwijam.-wciął się Jason.
-Na razie.-pożegnała go blondynka.
-No to co?Wybieramy ciuchy?-spytałam.
-Jak chcesz to coś tobie pożyczę.-zaoferowała się Alex.-I tak teraz się nie zmieszczę w połowę ciuchów.
-Dzięki.-uściskałam ją i napisałam SMS'a do Zayna.

result-thumb

Po kilku minutach dostałam odpowiedz.

result-thumb

Po kilkunastu morderczych minutach...

-Dobra to może być.-powiedziała Rebecca kiedy Alex przymierzała sukienkę.
-Spoko.
-Dziewczyny.Tak długo wybierałyśmy a za 10 minut mają przyjechać chłopaki.-zauważyłam.
W mgnieniu oka każda z nas się przebrała.
ALEX:


JA<KLIK>

REBECCA:


Po kilkunastu morderczych minutach...

-Dobra to może być.-powiedziała Rebecca kiedy Alex przymierzała sukienkę.
-Spoko.
-Dziewczyny.Tak długo wybierałyśmy a za 10 minut mają przyjechać chłopaki.-zauważyłam.
W mgnieniu oka każda z nas się przebrała.Usłyszałyśmy że ktoś podjechał pod okna.Wyjrzałam przez nie i rzuciłam:
-Zbieramy się!
Wyszłyśmy z domu.Chłopaki stali oparci o samochody.Nie było tylko Liama i Louisa ale to chyba wiadome dlaczego.
-Ślicznie wyglądacie.-dał mi buziaka Zayn.
-Popieram.-dodał Niall.
Harry przywitał się ze swoją dziewczyną bez słowa.
Nagle brunetka zwróciła uwagę na gościa który stał przy jednym czarnym samochodzie a z nim paru innych.Patrzyli się na nas.
-Zaraz wrócę.-westchnęła brunetka i poszła w ich stronę.
-Co jest?-spytała Alex.
Rebecca podeszła do jednego w kapturze i coś mówiła.Widać że była zdenerwowana.Ten chciał ją przyciągnąć do siebie lecz go odepchnęła.
-Nie znasz ich Alex?-zapytałam.
-Nigdy w życiu ich nie widziałam.-odparła.-A ty Harry?
-Nie.


***Oczami Rebecci***

W restauracji...

-I wtedy Harry zdjął bokserki i zaczął latać po pokoju krzycząc "Panie jestem do wzięcia".-skończył swoją wypowiedz Louis.
Niestety myślami byłam zupełnie gdzie indziej.Co to za uparty osioł!Przecież wszystko mu powiedziałam!A na marginesie:Jak mnie do cholery znalazł!
-Skarbie nad czym tak myślisz?-szepnął mi do ucha Harry.
-Kiedy Alex pójdzie do lekarza.-skłamałam.
-A no właśnie.-poparł mnie Niall.-Kiedy?
-Sama nie wiem...-odpowiedziała blondynka.-Może w następnym tygodniu...
-Ciocia Amber coś znajdzie.-mrugnęła do niej.
-Oczywiście.-uśmiechnęła się.
Gdy rozmowa się rozkręciła wróciłam myślami do mojego bieżącego POWAŻNEGO problemu.
Czuje że stanie się coś złego...Coś bardzo bardzo złego....